BUS
- Kamil Kuklo
- 5 wrz 2024
- 6 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 13 lis 2024

Po 25 latach od premiery na półki sklepowe wraca Bus, który jeszcze niedawno był prawdziwym białym krukiem właściwie nie do zdobycia, tak na rynku krajowym, jak i zagranicznym. Dzieło Splottera, dostępne w przedsprzedaży, wyceniono na 400 złotych, co jak na tak leciwy i - umówmy się - dość ubogi pod względem zawartości pudełka produkt, wydaje się kwotą przynajmniej dwukrotnie zawyżoną. Wydawać kasę, czy kupić coś innego, co choćby komponentami uzasadni poniesiony koszt? Niczym rzeczoznawca, który miał okazję próbować Bus na żywo, postaram się uwolnić Was od tego dylematu, szacując faktyczną wartość oferowanego nam właśnie produktu.
TEMAT
Gracze kreślą na mapce trasę swoich linii autobusowych, za pomocą których przyjdzie im transportować mieszkańców miasta do określonych miejsc na planszy. Tyle. Czy jest tu więc temat? Jest. Czy akcje mają sens? No mają. Graficznie też wszystko gra i choć całość przedstawiona jest tu bardzo umownie, żeby nie powiedzieć - infantylnie, to i tak wystarczy mi do wpisania czwórki z plusem za treść.
ZASADY
Z tego co czytałem, Bus jest jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym w ogóle, worker placementem w historii gier planszowych. Gracze wykonują dowolną ilość akcji "zaklepując" je uprzednio swoimi znacznikami, których posiadają ograniczoną liczbę na rozgrywkę (użyte nigdy nie wracają do puli!). Akcje te są uruchamiane w ustalonej kolejności oraz w określonym porządku graczy, co oznacza, iż czasem pierwsi rezerwujący pole wykonają jego funkcję jako ostatni, a innym razem - wprost przeciwnie. Efektem działań będzie rozbudowa linii autobusowych, dokładanie miejsc docelowych na przystankach, czy w końcu przewożenie ludzi z domu do pracy, z pracy do pubu, z pubu do domu i tak w kółko, i w kółko, zgodnie ze wskazaniem czasu dla bieżącej rundy rozgrywki. Gracze mogą jednak spłatać figla i zatrzymać jego postęp, a więc zmusić towarzystwo do jazdy w kierunku tym samym, do którego już dotarli, co zresztą pięknie zilustrowano za pomocą "miękkiego zegara" na wieku pudła. Podbieramy sobie klientów, blokujemy konkurencji miejsca do rozwoju i zdobywamy punkty zwycięstwa za każdego pasażera który szczęśliwie dotarł do celu, póki nie wypstrykamy się ze wszystkich znaczników rezerwowania akcji. Całość jest dość prosta, tłumaczy się szybko i może zostać śmiało umieszczona na półce bliżej działu familijnego, aniżeli ciężkiego euro. Trochę naciągana trójka na szynach w pięciostopniowej skali.
OPRAWA GRAFICZNA
Planszę główną pierwszej edycji zaprojektował Dick Hogenkamp, któremu pomagała jego czteroletnia wówczas córeczka - Tamar, dzięki której dostaliśmy coś absolutnie niepowtarzalnego. Zapewne istnieje równie wielu zniesmaczonych ostatecznym efektem, co i zachwyconych, ale ja zdecydowanie należę do drugiej grupy. Te ilustracje, jakby żywcem skopiowane z bloku rysunkowego dziecka, były jedyne w swoim rodzaju i nadawały tytułowi wyjątkowy sznyt. Kto miał styczność ze Splotterem wie, że ta ekipa nie bawi się w płytkie designy, tym bardziej więc taki wybór oprawy graficznej był w mojej ocenie marketingowym strzałem w dziesiątkę. Dostaliśmy klimat trochę dziecięcy, a trochę szalony, w co wpisywał się ten wygięty na okładce autobus, było to jednym słowem oryginalne i nawet dziś z pewnością budziłoby uśpionego zakupoholika w podświadomości planszówkowych kolekcjonerów.

Niestety, edycja w przedsprzedaży zmieniła szatę graficzną stawiając na bardziej czytelny, ale i surowy projekt. Coś, co stanowiło o wyrazistości tytułu, zostało zastąpione dużo nudniejszym rozwiązaniem, czego osobiście naprawdę nie mogę przeboleć. Wyeksponowano mechaniki kosztem klimatu, obniżając idealną ocenę za wdzięki, jaką przyznałbym grze pierwotnie, do dwójki z plusem. Taki downgrade to wręcz sabotaż, a nie działanie na korzyść sprzedaży!

KOMPONENTY
Spodziewajcie się drewnianych znaczników lokacji, cylindrów, przezroczystych markerów, klasycznych meepli czy patyczków. Kto mnie zna, ten już wie, że cenię sobie proste rozwiązania, więc dla mnie jest git. Zdecydowanie jednak nie jest to produkt deluxe za blisko pół tysiąca złotych, o ile wszystkie małe sztabki nie okażą się pociągniętym farbą złotem.

INTERAKCJA
Gracze rywalizują tu nieustannie - o miejsce na polach akcji, o klientów na przystankach, o przestrzeń na prowadzenie swojej sieci. Oczywiście może się zdarzyć, że gdzieś w kącie zrobimy sobie mały, sprawnie działający silniczek, transportujący ludzi z jednego miejsca na drugie, ale tak naprawdę nigdy nie możemy czuć się całkowicie bezpieczni. Jest to idealna pozycja dla tych, którzy lubią podejmować trudne decyzje oglądając się na sytuację konkurencji, jak każdy Splotter Bus interakcją stoi, za co przyznaję mu maksymalną ocenę.
ZALETY
Zdarzyło mi się pisać o szumie, który w wielu grach euro utrudnia podejmowanie wyborów - to może być nadmiar zasad, nieczytelność ikon, zbyt duże pole możliwości, albo wszystko na raz, taki klasyczny przerost formy nad treścią. Bus jest żywym zaprzeczeniem takiego designu, mamy tu do czynienia z krystalicznie wręcz czystym projektem, który za pomocą kilku praw stawia nas przed naprawdę ciekawymi decyzjami. Pod względem złożoności przypomina mi bardzo Age of Steam (recenzja tutaj), gdzie też liczy się timing, przewidywanie sytuacji, chłodna kalkulacja, której podstawy opisane są na ledwie kilku stronach podręcznika. To taki zaawansowany wręcz gateway (sic!) do świata planszówkowego, niby niepozorna, ale ostatecznie fascynująca łamigłówka do rozgryzania.
Bez względu na to, czy grałem w czterech, czy w pięciu, i czy towarzystwo było już zaznajomione z zasadami, czy nie, Bus w zasadzie nie generował downtimeu, wszyscy zawsze dość sprawnie przemieszczali swoje znaczniki, co umożliwiało zakończenie zabawy w czasie poniżej 3 godzin. Setup to żart, ogranicza się w zasadzie do rozdania znaczników, schowanie wszystkiego do pudła to również kwestia skompletowania komponentów w odpowiednich kolorach. Całość jest pozbawiona planszetek i zajmuje naprawdę małą przestrzeń - plus w dobie wypasionych ponad potrzebę behemotów, gdzie ilość zajętego stołu nie idzie w parzą z faktyczną wartością tego, co na nim wykładamy.
Pomimo ćwierci wieku na karku, Bus nadal oferuje fenomenalne rozwiązania, które w ogóle nie trącą myszką. Mamy ograniczoną liczbę znaczników do rezerwowania akcji, rozpatrywanie ich w intrygującym porządku a'la Dominant Species, czy zwariowaną możliwość wstrzymania czasu. Być może nie wybrzmiewa to dostatecznie mocno w tekście, ale podczas gameplayu to są naprawdę silne argumenty przemawiające za jakością designu.
Podkreślę raz jeszcze cudowną prostotę całości, tu nie ma elementów zbędnych, wszystko się świetnie zazębia jak w doskonale naoliwionej maszynie. Komponenty skrojone na miarę, żadnych rozszerzeń, wciśniętych na siłę fajerwerków sztucznie pogłębiających rozgrywkę. To wręcz ewenement na tle nowszych produkcji, podręcznikowy wręcz przykład ascetycznego, ale funkcjonalnego wykonania, które poświadcza zresztą całkowita niezależność językowa.
WADY
Przede wszystkim - cena, co jest zresztą charakterystyczne dla Splottera. Bardzo żałuję, że druga strona planszy głównej nie powraca do oprawy graficznej pierwotnej wersji gry, co by może w jakiś sposób dawało poczucie zakupu takich dwóch produktów w jednym pudle, wersji oryginalnej i, powiedzmy, Busa 2.0. Wydawca reklamuje Complete Edition krótkim "teraz z drewnianymi znacznikami", co w dobie dzisiejszej jakości komponentów brzmi wręcz żenująco. Gdyby spojrzeć na sprawę obiektywnie, ta gra powinna być dostępna na półkach większości sklepów za około sto, sto pięćdziesiąt złotych, ale przecież to Splotter, więc w promocji dostajemy blisko trzykrotną przebitkę. Cyfra na pudle to więc ostre przegięcie, bez względu na wyjątkowość łamigłówki w środku.
Tytuł jest bezlitosny, gdy źle ocenimy sytuację, przepuścimy za wiele znaczników akcji, albo nie zdążymy wykonać transportu przed innymi, znajdziemy się na końcu stawki. Żadnych mechanik gonienia lub osłabiania lidera, cierpimy za własne błędy i szybko możemy zdać sobie sprawę, że, kurczę, jeszcze z godzina gry przed nami, a szansa na zwycięstwo już nam odjechała. Bus frustruje w szczególny sposób, bo odpowiedzialność za marny wynik leży zwykle tylko i wyłącznie po naszej stronie.
Choć zasady są proste, to wymagana jest odrobina praktyki, by zrozumieć dobrze jak prawidłowo budować trasę, czy w jakiej kolejności rozpatrywać akcje. Dość "fiddly" jest sama idea opierania siły operacji na stopniu największego rozwoju dowolnej linii autobusowej, co zresztą robi się jeszcze bardziej nieintuicyjne przy pięciu uczestnikach zabawy. Bus to też taki przysłowiowy mózgożer, który wymaga starannego planowania i analizowania sytuacji na planszy. Domyślam się, że dla wielu skrajnie efektywne granie może być zwyczajnie męczące, a więc - skutkować fizycznym i psychicznym wypaleniem na koniec starcia.
Gra nie oferuje wariantu na dwóch i solo; nie miałem okazji spróbować tytułu na trzech, ale - na mojego nosa - wymaga on co najmniej czterech, by móc w pełni docenić design. Jeśli trudno będzie Wam skrzyknąć liczniejszą grupę, darujcie sobie ten zakup, są lepsze opcje do wyboru. Regrywalność jest też umowna, albowiem co każdy setup nie zmieniamy właściwie niczego - różnorodności, poza zmiennymi decyzjami graczy, nie doświadczymy tu w zasadzie żadnej. hashtag splotterdesign
OCENA KOŃCOWA
Gra wytrzymała 25 lat i zapewne wytrzyma pół wieku, to absolutny majstersztyk pod wieloma względami, który cały czas może konkurować z młodszymi projektami na rynku. Fenomen tego tytułu tkwi w jego przystępności, jestem pod nieustannie olbrzymim wrażeniem jak pasjonującą rozgrywkę upchano na tak niewielu stronach zasad. Cena jest zdecydowanie zawyżona, nie ma dwóch zdań, toteż być może warto szukać wkrótce okazji odkupienia używanej kopii, tudzież sklecić grę własnym sumptem na boku. Niemniej jednak w tej kwocie otrzymujemy jakość, za którą przyznam Bus dziewiątkę (wspaniałomyślnie tylko jeden minus za brak powrotu do szaty graficznej z pierwszej edycji) - jest to pozycja trafiająca do mojego osobistego top dziesięć gier wszechczasów, po jakie rzuciłbym się w czasie pożaru całej kolekcji. Absolutnie rekomenduję zakup, być może rozłożony na kilka osób zainteresowanych wspólną grą, albowiem może stać się inwestycją tak wprowadzającą nowe twarze do hobby, jak i pogłębiającą fascynację nim osób już głęboko zanurzonych. Kto lubi inne gry twórców, polubi i tę, a już na pewno będzie chciał eksplorować pozostałe pozycje Splottera. Rekomenduję, w wersji oryginalnej, czy jakimkolwiek print and play, z niecierpliwością wyczekując zakupionej przeze mnie kopii.
9/10
BGG LINK
Komentáře