top of page
  • Twitter
  • Facebook
Szukaj

REVIVE

  • Zdjęcie autora: Kamil Kuklo
    Kamil Kuklo
  • 10 maj 2024
  • 6 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 29 paź 2024

Już tylko kilka miejsc dzieli Revive od wejścia do pierwszej setki gier na BGG, gdzie zapewne zagości na dłużej. Tytuł ten obserwowałem od jakiegoś czasu, ale do dziś nie zdecydowałem się na zakup, coś mi tu nie pasowało w historii, oprawie graficznej, jakieś gluty wokół kwiatuszka, taki niedorobiony steam punk, po prostu kompletnie tego nie czułem. Zgodnie jednak z maksymą "nie oceniajmy książki po okładce" skrzyknąłem moją grupkę online i wspólnie sprawdziliśmy, co takiego niosą za sobą te zwały śniegu i błota, poza wspomnianym przeze mnie pierwszym, złym wrażeniem.

TEMAT

"Gracze stoją na czele plemion starających się odbudować świat według wyznawanych wartości i oczekiwań" - tyle ze strony podręcznika. Jest to wręcz kwintesencja tandetnej historii typowej dla gier euro, których wydawcy uważają zapewne, że napisanie byle czego na kolanie i wciśnięcie na początku instrukcji załatwia kwestię tematu. Dla krztyny imersji uraczono nas wydumanymi nazwami frakcji, pokroju Hofstadterian, przygotowano ich pozbawione polotu ilustracje i ot, taki to ochłap ma nam wystarczyć za całą opowieść. Nie wykluczam, że coś więcej doczytamy na kartach kampanii, których nie widziałem na oczy, ale to, co mogłem sprawdzić, oscyluje na poziomie mułu z okładki. Całość warta jest bardziej przemilczenia, niż tych kilku linijek recenzji, a od oceny najniższej ratuje Revive jedynie wzgledny sens wykonywanych działań podczas samej rozgrywki. Niemniej jednak ta jawna kpina z klienta zasługuje na nie więcej niż słabą dwóję w pięciostopniowej skali, a my, jako inteligentni odbiorcy, powinniśmy czuć się wręcz obrażeni poziomem fabularnym, jaki nam zafundowano.

Specjalność rasy - sztanga i kosze piknikowe

ZASADY

Jako liderzy asymetrycznych frakcji będziemy terraformować ongiś zamieszkałą planetę, teraz pokrytą grubą warstwą lodu, wykorzystując co turę dwie z pięciu dostępnych nam akcji. I tak przyjdzie nam między innymi eksplorować okolicę (odwracając kafelki terenu i czyniąc je aktywnymi dla siebie i innych), zagrywać karty do naszych planszetek (co jest chyba zbudzeniem z hibernacji członków naszego ludu celem zdobycia surowców lub określonych bonusów) oraz umieszczać domostwa i ludzi na zdatne do tego miejsca. W międzyczasie, jakoby obok głównych operacji na planszy, będziemy poruszać się po spiralnych, łączących się ze sobą ścieżkach na naszych playerboards, zyskiwać dostęp do działań specjalnych czy nowych kart, rozwijać charakterystyczne dla naszej rasy zdolności, aż do czasu wywołania zakończenia zabawy. Następuje ono z chwilą pozyskania przez gracza ostatniego artefaktu obcych z planszy głównej, co nastąpić może wskutek postawienia kolejnego budynku na mapie, zdobycia piętnastego punktu zwycięstwa, czy odblokowywania cylindrów z torów rozwoju. Owe artefakty występują w trzech kolorach i pełnią funkcję mnożników dla naszych prywatnych misji (tak zwanych kart artefaktu); domyślnie za każdy spisany na nich warunek dostaniemy jeden VP, jednak jeśli zainwestujemy dostatecznie dużo wysiłku w wybrany i podbijemy jego wartość, możemy ugrać kilkukrotnie więcej. Rywalizacja nie jest nad wyraz wymagającym doświadczeniem, zasady są przejrzyste, zazębiają się zgrabnie, jest to klasyczny tytuł wagi średniej - trzy i pół.

OPRAWA GRAFICZNA

Revive to ciekawy przypadek, oglądając każdy element z osobna wszystko wydaje się być w porządku, ale jako całość prezentuje się brzydko. Postacie na kartach poprowadzone są ładną, ale mało gustowną kreską, każda z frakcji wydaje się pochodzić z innego uniwersum, jest to taki niespójny, pozbawiony finezji misz-masz. Nic nie wyróżnia się na tle reszty, autor ilustracji jakby chciał, a nie potrafił - zamiast epickiej okładki mamy banał i kicz, a planszetki z ich futurystycznymi akcentami sprawiają wrażenie brudnych. Mam też olbrzymie wątpliwości, czy dokonano właściwego wyboru palety kolorów... Te odcienie brązu i zieleni przywołują mi na myśl dosadną krytykę zasłon przez Anioła w "Alternatywach 4" (g... w lesie), generalnie klimat zapowiada drogę przez ciernie, aniżeli wdzięczną zabawę. O ile wygląd skutej lodem mapy może zachęcać do eksploracji, to po odwróceniu wielu kafli nadal wygląda biednie. Jeden jałowy pejzaż zastępujemy drugim, toteż tytułowe odrodzenie krajobrazu jest w zasadzie wizualnie nieobecne. Ikonografia jest dość klarowna, choć mało estetyczna, zdecydowanie nie podobają mi się natomiast karty celów i te wielkie artefakty obcych. Szkoda, że jeden z kluczowych elementów gry przypomina pstrokate szyszki lub tanie bombki choinkowe, niż coś naprawdę wartościowego... Dwójka z plusem.


Planszetki gracza udające kawał sfatygowanej blachy

KOMPONENTY

Ponieważ grałem tylko w wersję online, nie potrafię ocenić jakości wykonania. Na podstawie obejrzanych playthrough mogę domyślać się, że jest bardzo okej.

INTERAKCJA

Umówmy się, że każdy gra swoją grę przy stole, niekoniecznie wchodząc w interakcję z innymi. Jeśli przyjdzie nam rywalizować, to w zasadzie tylko o dostęp do pól na odkrywanych przez grupę terenach. Revive w czterech czyni terraformację dość dynamiczną, więc działania jednych mogą być pożywką dla pozostałych; nie wiem, jak to się sprawdza przy mniejszej ilości graczy, ale zakładam, że powiewa nudą. Owszem, jest swojego rodzaju wyścig po artefakty obcych, ale każdy zaczyna je zgarniać mniej więcej na podobnym etapie rozgrywki i w sumie nigdy nie wiadomo, który ich odcień jest najbardziej pożądany przez każdego z uczestników zabawy (wariant z ukrytymi kartami celów). Obecność jednej wystawki kart i kafelków bonusowych niespecjalnie podgrzewa atmosferę, nawet jeśli przed naszą turą ktoś przechwyci tę, na którą polowaliśmy, kolejna dociągnięta może być równie dobra. Kolejna dwójka.

ZALETY

Właściwie wszystko tu działa bez zarzutu, liczba dostępnych akcji jest optymalna, każda daje nam jakąś korzyść, nie ma tu mikro zasad i niekończących się combosów, które z reguły bawią tylko ich inicjatora. Raczej nigdy nie przytrafi nam się paraliż decyzyjny, stosunkowo łatwo jest ocenić, co możemy, a czego nie jesteśmy w stanie zrobić, same wybory też są dostatecznie ciekawe, by rozgrywka po prostu bawiła. W pudle znajdziemy 6 asymetrycznych frakcji, każda w wariancie podstawowym i zaawansowanym, różnią się one od siebie na tyle, by zwiększać regrywalność tytułu. Podoba mi się dwojaki sposób zagrywania kart, u dołu lub góry naszej planszetki, stosownie do tego, jaki efekt chcemy wywołać; choć identyczne rozwiązania widziałem już w wielu innych tytułach, to tutaj sprawdza się ono wyjątkowo dobrze. Revive nie zajmuje też zbyt dużo czasu, pierwsza rozgrywka z tłumaczeniem zajęła nieco ponad trzy godziny, kolejna trochę mniej. Gdy już porządnie ogracie podstawkę, możecie sięgnąć po rozszerzenie Call of the Abyss, które fani uznają za niezbędne. Sam nie potwierdzę, bo nigdy nie próbowałem.

WADY

Rozumiem, że nie każdemu zależy tak jak mi na temacie, a "piękno" i "brzydota" to pojęcia subiektywne, toteż zostawmy już te problemy na boku a skupmy się na pozostałych. Revive oferuje dość samotną rozgrywkę, właściwie pozbawioną negatywnej (tudzież wszelakiej) interakcji, gdzie może nie do końca będziemy sobie pomagać, tylko raczej wspólnie - poprzez wymuszoną przez design eksplorację - zwiększać oferowane nam opcje. Kluczowym jest łączenie tej akcji ze stawianiem domostw, co właściwie eliminuje wyścig po najbardziej intratne hexy na mapie i sprowadza rywalizację do bitwy o efektywność ruchu. Oczekiwanie na swoją kolej, podczas której czeka nas hibernacja, a więc taki reset kart na ręku, potrafi nużyć, szczególnie, gdy każdy porusza się we własnej bańce prowadząc swoją indywidualną grę. Jasne, że jest fajnie, gdy uda nam się wykonać wyjątkowo sprytną kombinację, ale egzekwowanie podobnej przez innych skwitujemy co najwyżej wzruszeniem ramion (zakładając, że w ogóle zwrócimy na nią uwagę).

Choć każda rozgrywka to nowe cele i układ terenu, to jednak przebiegają one podobnie. Konkretnym urozmaiceniem są dostępne frakcje, aczkolwiek i tutaj mam pewne wątpliwości. Część z nich ewidentnie współgra z określonymi warunkami punktacji, jak Kunibanie farmujący karty, czy Vukunturzy, wspomagający obecność na mapie. Jeśli trafi się taka synergia, szczęśliwy gracz ma ułatwione zadanie w obraniu zwycięskiej strategii, a cała reszta - niemały kłopot. Być może z tego powodu twórcy zdecydowali się zaoferować wariant z jednym wspólnym zestawem celów dla wszystkich uczestników rozgrywki, co umożliwia podkradanie artefaktów owym niezbalansowanym rasom. W mojej ocenie jednak wylano dziecko z kąpielą - nasza frakcja nadal może mieć się nijak do warunków punktacji, teraz tylko stanie się to jawną informacją.


Artefakt obcych, a więc wielkie nie-wiadomo-co, o które walczą gracze

O ile mi wiadomo w Revive zaproponowano kampanię, a więc serię gier, z której każda kolejna wprowadza nową zasadę. Powiedzmy, że to dość awangardowy sposób zwiększenia regrywalności tytułu, ale nie z tego powodu o tym napomknąłem. Jeden z wariantów przewiduje draft kart na ręce i jak nieudany jest to eksperyment odczułem na własnej skórze podczas mojej ostatniej rozrwyki. Pech chciał, że podczas setupu nie trafiła mi się żadna karta z gwiazdką (symbol uruchamiający zdolność plemienną), co w połączeniu z niefortunnym doborem kart na ekspozycji uczyniło mnie graczem bez umiejętności specjalnych. Funkcjonując w ten sposób przez ponad połowę rozgrywki zaliczyłem stratę nie do odrobienia, toteż wszystkich tutaj przestrzegam - draft to jedna wielka lipa.

Wspomnę też o problemie pierwszego gracza, który w porównaniu z resztą otrzymuje najmniej zasobów na start. Biorąc pod uwagę, iż pierwsze trzy karty na ręku i tak wylosujemy z naszej talii, może się okazać, że miną dwie tury, zanim będziemy w stanie zrobić coś wartościowego. Czwarty zawodnik ma pod tym względem najlepiej, bo o trzy surowce więcej, co stawia go w pozycji uprzywilejowanej - uznaję to za jawnie niesprawiedliwe.

Na koniec jedno zdanie o dynamice rozgrywki. Należy mieć świadomość przyspieszenia gry na pewnym etapie, gracze będą już dostatecznie rozwinięci, by regularnie ściągać artefakty z planszy. W rezultacie wielu może czuć zawód, oto bowiem przyjdzie ostatnia runda, gdy oni nie zdążą jeszcze nacieszyć się nowymi możliwościami swoich frakcji lub kart na ręce.

OCENA KOŃCOWA

Pomimo wad Revive to solidny design, choć w moim odczuciu przehajpowany, wiele rzeczy jest tu "spoko", od możliwości budowania silnej ręki, do uruchamiania zgrabnych, nie za długich akcji łańcuchowych. Gdyby było to moje pierwsze euro zapewne przyznałbym grze więcej, niż sześć i pół, jednak na tle konkurencji to po prostu (lub aż?) sprawnie działający projekt, niewiele więcej. Wykorzystane tu pomysły wydają się znajome, tytuł nie grzeszy niestety ani urodą, ani wdzięcznym tematem, bawi, ale nie do tego stopnia, by googlować jego dostępność w sklepach. Doceniam przystępność Revive, biorąc pod uwagę cenę i stopień złożoności to dobra propozycja, której nie trzeba uczyć się na nowo po miesiącu od ostatniej rozgrywki. Jeśli przyjdzie mi okazja zagrać ponownie, chętnie skorzystam, szczególnie na żywo z rozszerzeniem, ale żeby coś samemu na ten temat bąknąć to chyba niekoniecznie. Warto spróbować, bo ludzie w sumie zasłużenie chwalą, ale czy ten design zapisze się w annałach gier planszowych - moim zdaniem absolutnie nie.


6.5/10


BGG LINK

 
 
 

1 Comment

Rated 0 out of 5 stars.
No ratings yet

Add a rating
Guest
May 10, 2024

Brak nawiązania do Santa Maria, które jest (mniej więcej) od tych samych twórców i grafika? Zawiodłem się.


Główny problem jaki mam z tą grą, to że jest to mocno ograniczony wyścig, który kończy się w momencie gdy dopiero zaczyna się robić fajnie i ten koniec do tego następuje w najgorszym momencie (bo zwykle jest triggerowany przez innych graczy), o czym właśnie wspomniałeś. Dla mnie to taki poziom funu jakby GWT skończyło się przy 3 okrążeniu, gdzie udało się kupić 1 krowę i kupić i jeszcze odrzucić jednego pracownika na torach, albo gdyby w Ark Nova się grało do zagrania 5 zwierząt. Na pewno jednak gra znajduje swoich zwolenników, bo sam z takimi grałem, osobiście wolę jednak bardziej trochę mniej ograniczeń…

Like

JEŚLI SZUKASZ KONTAKTU, WYPEŁNIJ FORMULARZ

Dzięki za kontakt!

© 2035 by On My Screen. Powered and secured by Wix

bottom of page