
Grę zaproponował mi kolega z klubu planszówkowego, coś mi tam obiło się o uszy, z tego, co kojarzyłem, tytuł niedawno narobił trochę szumu, ale sam nigdy nie byłem przekonany do takich lekkich gierek (a na pierwszy rzut oka widać, że to pozycja lekka - w przenośni i dosłownie). Udało mi się zagrać kilkukrotnie z trzema i czterema graczami, przy czym czas rozgrywki wynosił około 30 minut wraz z nauczeniem zasad.
TEMAT
Umówmy się, że tak naprawdę to cudownie abstrakcyjna gra, ale jej twórcy połączyli łamigłówkę z mechaniką kwantową i był to strzał w dziesiątkę. Idea opiera się na słynnym eksperymencie myślowym nazywanym "Kotem Schrödingera", który w odniesieniu do Cat In the Box sprowadza się do tego, iż zagrana karta (z futrzakiem) nabiera koloru dopiero wtedy, gdy zostaje zagrana, a nie jest on jej z góry przypisany. Podręcznik do gry opisuje graczy jako uczestników eksperymentu i o ile jest to właściwie nieistotne dla samej rywalizacji, to daje grze nieco "kociego" pazura. Połowa z Was uzna, że to nadal pozbawiona tematu karcianka, ale dla mnie te nawiązanie do fizyki jest rewelacyjne i przyznam grze za temat 4 na 5.
ZASADY
Choć proste, to wymagają przynajmniej jednego-dwóch rozdań, by wszystko załapać. Upraszczając, zdobywamy punkty albo wygrywając lewe (rozdania, jak w klasycznej "wojnie", którą wszyscy znają), albo odhaczając wartości zagranych kart na tablicy w ten sposób, by nasze znaczniki utworzyły jak największe wyspy (im pokaźniejsze, tym więcej VP). Liczba rozdań zależy od liczby graczy z których każdy powinien mieć się na baczności, by nie doprowadzić do paradoksu, a więc braku możliwości wyłożenia karty - oznacza to ujemne zdobycze punktowe i konieczność ratowania skóry w pozostałych rundach. Żadnych mikro zasad, żadnych wyjątków, tak jak w grze familijnej być powinno. Złożoność niska i bardzo dobrze, tylko dwa na pięć.
OPRAWA GRAFICZNA
Nie będę ukrywać, że mnie taka estetyka pociąga, w sumie nie wiem dlaczego. Pudełko ma fajoskiego, trochę dziwacznego kota, dwuwarstwowa plansza na znaczniki wygląda bardzo elegancko, karty posiadają może i powtarzalne, skromne, ale bardzo ładne ilustracje futrzaków. Aha, instrukcja opatrzona jest bazgrołami sugerującymi dopiski naukowców, no po prostu czad. 4/5
KOMPONENTY
Mała gra, ale wysoki poziom materiałów, wspomniałem wcześniej o głównej planszy, która składa i rozkłada się w zależności od liczby graczy, posiada też specjalne wkładki niezbędne do wybranego rodzaju rozgrywki. Gracze otrzymują niewielkie planszetki, których w sumie to nawet i mogło by nie być, ale poza nimi dostają również zestaw akrylowych znaczników. Te małe cudeńka o urodzie dropsów są niesamowicie miodnym dodatkiem do rozgrywki, doprawdy, uważajcie na dzieciaki biorące udział w zabawie , bo te z większą (lub mniejszą) wyobraźnią, będą chciały je zeżreć. Kawał dobrej roboty!

INTERAKCJA
Jest, i to naprawdę wysoka, choć nieco chaotyczna. Fundament gry to przecież idea, że wyższa zagrywana karta (lub czerwona) wygrywa, ale jakie to będzie miało dalekosiężne konsekwencje trudno ot tak ustalić. Pewnie mniej niż bardziej intencjonalnie będziemy blokować sobie miejsca na znaczniki, ale nadal obecność innych wpływa drastycznie na nasze wybory. W efekcie jesteśmy zainteresowani tak swoimi turami, jak i turami innych. Doskonały balans - cztery na pięć.
ZALETY
Grę rozkłada się i składa w minutę, rozgrywka jest dynamiczna, ciekawa i wbrew pozorom daje wiele pola na planowanie i ustawianie sobie rozgrywki (kolejność graczy jest dość istotna). Grywalność przypomina zjadanie chipsów, gdzie zaczynasz od kilku, z założeniem, że powstrzymasz się przed pochłonięciem całej torebki, a już za chwilę masz apetyt na więcej. Bardzo dobrym, choć nie najważniejszym elementem Cat In the Box, jest tworzenie zakładu na początku rundy, ile "rąk" uda nam się wygrać. Doświadczeni gracze już po tej deklaracji będą wiedzieli, jaką strategię planują obrać oponenci, jest tu wbrew pozorom sporo głębi i takiego planszówkowego sexappealu, całość wygląda i działa bardzo intrygująco (wszyscy perwersyjni planszówkowi gracze na pewno będą wiedzieli, o co mi chodzi ). Dodam również, że cena w proponowanej obecnie przedsprzedaży (poniżej 100zł) jest uczciwa, dostajemy super produkt w naprawdę przystępnej cenie.
WADY
Mam podejrzenia, iż gra posiada wygrywającą strategię, której nie będę teraz zdradzał, by nie spojlerować zabawy. Podczas ostatniej rozgrywki z premedytacją ją zrealizowałem, wygrywając i zarządzając rozdaniami wedle mojego uznania. Na pocieszenie dodam, iż działa ona tylko wówczas, gdy stosuje ją tylko jeden gracz i nie spowoduje on mimo wszystko paradoksu. Świadomość tego troszkę mi zazgrzytała gdy myślałem o tym tytule, ale nie na tyle, by samemu nie zdecydować się na jego zakup.
OCENA KOŃCOWA
Nikt mi nie płaci za opinię, co zaznaczam w dobie przedsprzedaży polskiej wersji językowej (na marginesie - gra nie wymaga czytania i możecie spokojnie poszukać tańszej wersji na OLX, a spodziewam się, że ofert wydań angielskich czy innych może teraz przybyć), ale mnie gra absolutnie urzekła. Nie jestem wielkim miłośnikiem lekkich tytułów (za wyjątkiem niezwykle popularnej w mojej grupie grze w kostki, o czym szerzej kiedyś w przyszłości) ale tutaj mamy i wykonanie, temat, i błyskotliwe zasady. Każda runda to szansa na zysk lub stratę punktową, więc rywalizacja trwa do końca i cały czas bawi. Ten mały skarb działa do pięciu osób i z powodzeniem da się upchać do plecaka, by rozkoszować się nim w nerdowskim gronie gdzieś podczas wakacyjnego wypadu. Jest to moje odkrycie roku 2023 i zdecydowanie polecam każdemu uczestnictwo w eksperymencie Cat In the Box. Jego wynik i ocenę wystawicie dopiero po pomiarze własnym (dla mnie to ósemka w dziesięciopunktowej skali).
8/10
BGG LINK
Comments